Kartka z Podróży - bo świat jest piękny.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miasta. Pokaż wszystkie posty

14 czerwca 2014

10 sposobów na zwiedzanie Pekinu

Jak naszym zdaniem warto zwiedzać Pekin? Najłatwiej wtopić się w tłum przechodniów, nawet jeśli większość z nich to skośnoocy przybysze z odległych zakątków Chin. Zazwyczaj stronimy od turystycznej komercji, ale co począć, jeśli inaczej się nie da? Jak się odnaleźć w jednym z najludniejszych miast świata i czerpać z tego frajdę? Przedstawiamy 10 sprawdzonych na własnej skórze sposobów na poznawanie stolicy.


14 maja 2014

Nocny Market w Pekinie

Podążając już po zmroku za niepokojącymi zapachami tuż przy wschodniej bramie do Zakazanego Miasta (Dong Hua Men) natrafiamy na Nocny Market. Miejsce, które rzekomo jest obfite w najbardziej naturalne i proste smaki Starego Pekinu. Gdy zapada noc, miejsce to wypełnia się lokalnymi głodomorami jak i ciekawskimi turystami. Możemy tutaj znaleźć smaczne i czasami niepokojące przekąski z północnych i południowych Chin.


8 maja 2014

Beijing - Wielkie China Town

Pekin budzi się bardzo wcześnie. Rowery, riksze i motory suną nieśpiesznie wąskimi ulicami starego hutonga. Na tyłach restauracji dostawcy warzyw parkują swoje dwuślady z przeładowanymi przyczepkami. Naręcza szczypioru, worki z kiełkami bambusa, ogórków i papryki piętrzą się ponad blaszaną burtą.

Rower, skuter elektryczny to typowe środki transportu w tym jakże przepełnionym mieście. Czasem zaparkowanie nawet takiego dwukołowca może graniczyć z cudem.

3 maja 2014

Warszawa z lotu ptaka

Ciekawość poznawania świata gna nas w przeróżne jego zakamarki. A tymczasem wystarczy tylko zmienić perspektywę, aby poczuć ten dreszczyk emocji, aby poczuć odmianę i dosłownie oderwać się od rzeczywistości - od Ziemi. I wcale nie trzeba wyjeżdżać daleko, bo tylko na Bemowo. 

30 kwietnia 2014

Miasto Aniołów

Są takie miejsca w Polsce, które darzę szczególnym sentymentem - pewnie jak każdy z was. Pierwsze wakacje bez rodziców, kolonie letnie, a może wakacyjna miłość? Do Jury pojechałam raz, a potem już tam tylko wracałam. Najpierw z Łukaszem, żeby ponownie przemierzyć na dwóch kółkach Szlak Orlich Gniazd, a potem w odwiedziny do pana Jana - anielskiego twórcy z Olsztyna.

Ruchoma szopka w Olsztynie
Anielska galeria w jednym z Olsztyńskich podwórek.

7 maja 2013

Gandawa - wszyscy jesteśmy hipsterami

Nosisz okulary w grubych oprawkach, a po mieście poruszasz się rowerem? Gardzisz mainstreemem i bywasz tylko w kultowych miejscach? Coż, najprawdopodobniej jesteś hipsterem. I wiesz co? Jest w Belgii takie miasto, które alternatywą zionie z każdego zakątka. A nazywa się Gandawa (ang. Ghent).



2 kwietnia 2013

Trollolololo

Miasto Nidaros znajdujące się u ujścia rzeki Nidelva, o którym między innymi rozpisywał się Pilipiuk, zwane jest dzisiaj Trondheim. Pomimo, iż jest bardzo stare nie znajdziemy tutaj wąskich uliczek i zwartej zabudowy, która jakże jest typowa w miastach i miasteczkach skandynawskich. Szerokie i regularnie ułożone ulice są zaprojektowane, żeby zatrzymać rozprzestrzenianie się ognia w przypadku pożaru. Taka decyzja została podjęta nie zważając na prawa własności po pożarze Hornmana, który pochłonął 90% miasta w 1681 roku.

Wędrując wzdłuż rzeki Nidelva docieramy do mostu Gamle Bybro, który pokazuje, że drewniana architektura miasta przetrwa jeszcze kolejne kilkaset lat. W tym miejscu czuje się dawnego ducha tego miejsca... miejsca, które jak feniks potrafiło niejednokrotnie odrodzić się po niejednej niszczycielskiej pożodze. Stojąc na środku mostu po lewej i prawej ręce widzimy stare drewniane magazyny, które od dawna już nie pełnią swojej pierwotnej funkcji. Dzisiaj tutaj możemy napić się piwa i zjeść dobrą rybę. Po drugiej stronie mostu mieści się drawnianie miasteczko Bakklandet, gdzie znajdziemy stylowe małe kawiarenki urządzone w nietuzinkowym stylu.

Drewniane magazyny w Bakklandet
Stare drewniane magazyny od strony Trondheim.


18 listopada 2012

Lizbona, po prostu...

Dwa żółte wagoniki mijały się w wąskiej brukowanej uliczce. Podniszczona elewacja kamienic, które zdawały się napierać na pojazdy z obydwu stron nadawały obrazkowi intrygujący klimat. To zdjęcie zobaczone w pewnym domu podsyciło moją ciekawość i apetyt. Po prostu chciałam tam pojechać. I pojechałam. A to jest moje "Lisbon Story".

10 października 2012

Warsaw - Warszawa - Meet My Hometown

You cannot fall in love in this city from the first sight. It looks like everything is under construction since it was totally destroyed during The Second World War. And for sure you will get stuck in traffic jam. But let me tell you a story, let me explain why is that so... Maybe if you understand the city, you will be enchanted.

It is hard to describe the capital of Poland in one short post because you can not touch upon all aspects of its history and society due to its complexity, so do not expect me to go into details.Well... I am not going to show you places you can find in tourist guides or on Wikipedia either. Go for it yourself and visit the most recommended sight seeings, but... be conscious that this is not the spirit of Warszawa (read Warshawa). The real spirit is where old-styled buildings stand next to growing sky scrapers. Where ugliness is mixed with modernity and luxury. Where rust is displayed on the background of glossiness. Where paupers sitting on the pavement are being passed by vigorous businessmen. This is Warszawa. The city I love.

Why is that so? You have to be aware that Warsaw was bombed by German bombers during The Second World War. After the war only the oldest part was rebuilt in the shape as it was before. The architecture of Old Town was known thank to paintings collected by the last king of Polish Kingdom. Yes... We were a kingdom years ago...

The rest of the city was rebuilt according to socialist realism. Heavy and ugly constructions were raised on the ashes of the past. More and more young people from the province were coming to Warszawa to rebuild it, to find job, to educate or to start a new life.

Nowadays you can have an impression that the city is still 'under construction'. Post soviet buildings are being erased from the city-scape and replaced by sky-scrapers or glass-metal constructions. People still move to Warsaw due to better job opportunities and education, so when you ask somebody 'where are you from' you shall not expect that s/he will say 'from here'.

You have to look at the city from the perspective of its history - that's for sure. Some districts are unique not only because you can find it beautiful. No, it's quite opposite. In example...  Old and ruined houses in Jewish Ghetto were witnesses of Jewish Raise during the war. Metal stripe built in the pavement is reminding that here were ghetto walls, which separated two different worlds from each other and now you can just cross it by one step. Just take a look...

One of the oldest tenement house near Grzybowski Square

1 grudnia 2011

Amsterdam - Miasto diamentów / Amsterdam - City of Diamonds

[for English scroll down]

8h w Amsterdamie to zdecydowanie za krótko, żeby odwiedzać muzea. Czasu nie wystarczy też, żeby przysiąść na bucha w coffee shopie. To zaledwie chwila na "szybki" spacer wzdłuż kanałów oraz alejkami dzielnicy Czerwonych Latarni, po to aby poczuć atmosferę miasta. Miasta, które na pierwszy rzut oka do złudzenia przypomina mi Kopenhagę. 


Diamentowe miasto
Amsterdam - miasto kanałów, coffee shopów, tulipanów, rowerów. To także, a może nawet przede wszystkim stolica Holandii - ojczyzny tak wielkich malarzy jak Van Gogh czy Rembrandt. Znajdziesz tu malownicze kamienice ustawione na baczność wzdłuż sieci kanałów, urocze mosty, kolorowe łodzie, czy majestatyczne łabędzie. Jeśli trafisz do słynnej Dzielnicy Czerwonych Latarni, nie zdziw się, jeśli ujrzysz półnagie dziewczęta wijące się kusząco w witrynach domów publicznych. Szerokim łukiem omijaj sklepy z tandetnymi pamiątkami, próbującymi nietrafnie oddać klimat tego miasta. Bo czy herbata z marihuaną albo rastafariańskie motywy kojarzą się z Amsterdamem? Nie, jeśli uważniej przyjżysz się niektórym faktom historycznym dotyczącym miasta. Bo Amsterdam to również do niedawna ojczyzna diamentów.

Rowery i tramwaje dominują ulice miasta

16 października 2011

Skærbæk - mały azyl na prochach Wikingów

Powiedz mi co wiesz o miejscu, gdzie dorastałeś/aś. Znasz jego topografię na wskroś. Wiesz co nie co o historii, zwłaszcza jeśli nauczyciel tego przedmiotu w podstawówce przypomina Ci o tym na lekcji. Albo jak wyprowadzasz psa na spacer i mijasz pamiątkową płytę z inskrypcją. Daty wydłubane w granicie, znicze zapalane przez sąsiadkę, wspomnienia dziadków.

Moje dwie lokalne ojczyzny - Wawer i Grochów zioną historią z każdego kamienia. I nagle uświadomiłam sobie, że o moim "nowym domu" nie wiem praktycznie nic, oprócz tego, co mogę wydedukować rozglądając się po okolicy.

Dawno, dawno temu...
Et godt sted at bo - miejsce dobre do mieszkania, czytam...Skaerbaek to miejscowość licząca lekko ponad 2 tys mieszkańców. Tutaj także pielęgnuje się pamięć o dawnych czasach. Najwidoczniej ludzie lubią myśleć że ich domy wyrastają na ziemiach, po których wieki temu biegali rogaci Wikingowie i toporami wyznaczali granice swych osad. Kto przeżywał wycieczkę na Ostrów Tumski albo z zachwytem chłonął legendy o założycielach Państwa Polan, ten zrozumie. Później, gdzieś w wieku oświeconym pojawia się hrabia/król/szlachcic/książę, który stawia imponujący zamek fortecę i przyczynia się do rozwoju okolicy, za co zyskuje przydomek "budowniczy". Wszelkie zabiegi tego typu to jednak tylko przykrywka dla ekspansywnej polityki, bo apetyt na podboje sąsiednich terenów - w tym przypadku potężnej wyspy Fioni (dun. Fyn) - ma każdy, kto posiada przynajmniej cztery imiona i tytuł. Tej całej historii trzeba dodać jeszcze szczyptę dramatyzmu i wspomnieć o złym najeźdźcy - "wszędobylskich, agresywnych i niszczycielskich" Szwedach. Tak pokrótce należy przedstawić dzieje miasteczka, które w ubiegłym stuleciu przeszła ogromną transformację i na tym chcę się skupić.

Skærbæk Havn

4 czerwca 2011

Karnawał w Aalborg

Co roku, pod koniec maja główne ulice Aalborg zapełniają się kolorowym kordonem uczestników karnawału. Sama impreza trwa kilka dni i składa się z występów różnych grup tanecznych oraz - głównej części - uroczystego przemarszu ulicami miasta. Na czele grupy idą profesjonalni tancerze z różnych części świata. Jak na karnawał przystało nie brakuje też roznegliżowanych dziewcząt ze szkół samby, które prezentują bajecznie kolorowe stroje złożone z piór, cekinów, skąpo okrywających ich półnagie ciała. Jest też grupa przerażających istot reprezentujących miasto Aalborg - ludzi odzianych w czarne łachmany w drewnianych maskach. Nie brakuje szczudlarzy i akrobatów, aktorów przebranych za zwierzęta, orkiestry, bębniarzy... a za tym barwnym orszakiem maszerują spragnieni zabawy mieszkańcy oraz goście, którzy przybyli na daleką północ właśnie ze względu na karnawał.

tancerka ze szkoły samby
Gorące tancerki ze szkoły samby