Kartka z Podróży - bo świat jest piękny.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty

8 września 2014

Święto Środka Jesieni, czyli dożynki po chińsku

Brzuchaty księżyc rozświetlił wczoraj wnętrze domu niczym wielki papierowy lampion. Chińczycy wierzyli kiedyś, że Słońce i Księżyc to para kochanków a ich dziećmi są gwiazdy. Dzisiaj Święto Środka Jesieni - czas podziękowania za plony. Czas modlitwy o pomyślność.

Księżycowe ciastka - "mooncakes" przygotowane z okazji Święta Środka Jesieni

1 czerwca 2014

Wielki Mur Chiński - 10 faktów, o których prawdopodobnie nie wiesz

Pięliśmy się po kruszejących schodach a z nieba lał się niemiłosierny żar. Wytchnienie dawał cień wież strażniczych. Mur wywarł na nas ogromne wrażenie. Niegdyś granica między światem dobra i zła, a dzisiaj najbardziej oblegana atrakcja turystyczna i symbol minionej potęgi zjednoczonego Cesarstwa Chińskiego. Zebraliśmy 10 ciekawostek, które najbardziej nam utkwiły w pamięci po odwiedzeniu tego niezwykłego miejsca.

Najlepiej zachowany odcinek Muru biegnie przez pasmo wzgórz Badaling

21 maja 2014

Chińska sztuka kulinarna


Chiny zafascynowały nas ze względu na swoją różnorodną i jakże inną kulturę. Nieodzownym jej elementem jest sztuka kulinarna. Bogactwo smaków, kolorów i zapachów na długo zostanie w  pamięci, a wizyta w ulubionej chińskiej restauracji da nam zaledwie namiastkę tego, czego nasze podniebienia doświadczyły podczas podróży po Państwie Środka.

Składniki over the bridge noodles czekają gotowe do wymieszania.
Tutaj możemy pozwolić sobie na odrobinę finezji i samemu skomponować idealną zupę.

14 maja 2014

Nocny Market w Pekinie

Podążając już po zmroku za niepokojącymi zapachami tuż przy wschodniej bramie do Zakazanego Miasta (Dong Hua Men) natrafiamy na Nocny Market. Miejsce, które rzekomo jest obfite w najbardziej naturalne i proste smaki Starego Pekinu. Gdy zapada noc, miejsce to wypełnia się lokalnymi głodomorami jak i ciekawskimi turystami. Możemy tutaj znaleźć smaczne i czasami niepokojące przekąski z północnych i południowych Chin.


30 kwietnia 2014

Miasto Aniołów

Są takie miejsca w Polsce, które darzę szczególnym sentymentem - pewnie jak każdy z was. Pierwsze wakacje bez rodziców, kolonie letnie, a może wakacyjna miłość? Do Jury pojechałam raz, a potem już tam tylko wracałam. Najpierw z Łukaszem, żeby ponownie przemierzyć na dwóch kółkach Szlak Orlich Gniazd, a potem w odwiedziny do pana Jana - anielskiego twórcy z Olsztyna.

Ruchoma szopka w Olsztynie
Anielska galeria w jednym z Olsztyńskich podwórek.

20 lutego 2014

Dlaczego piasek śpiewa?

Sam Marco Polo zaintrygował się tym niezwykłym zjawiskiem. Tak napisał o tym osobliwym fenomenie zaobserwowanym na pustyni Gobi: “[śpiewające wydmy] wypełniają powietrze dźwiękami wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, także bębnów i szczęku broni”. Są to w istocie odgłosy o niskiej częstotliwości, które mogą być niespodziewanie donośne i w niektórych przypadkach rozchodzą się w promieniu kilku kilometrów. Zjawisko to znane jest od wieków, jednakże dopiero współcześni podjęli się dokładnego wyjaśnienia sprawy przy wykorzystaniu nauki.

Śpiewające Wydmy na pustyni Gobi (mong. Khongoryn Els, ang. Singing Sand).

10 października 2012

Warsaw - Warszawa - Meet My Hometown

You cannot fall in love in this city from the first sight. It looks like everything is under construction since it was totally destroyed during The Second World War. And for sure you will get stuck in traffic jam. But let me tell you a story, let me explain why is that so... Maybe if you understand the city, you will be enchanted.

It is hard to describe the capital of Poland in one short post because you can not touch upon all aspects of its history and society due to its complexity, so do not expect me to go into details.Well... I am not going to show you places you can find in tourist guides or on Wikipedia either. Go for it yourself and visit the most recommended sight seeings, but... be conscious that this is not the spirit of Warszawa (read Warshawa). The real spirit is where old-styled buildings stand next to growing sky scrapers. Where ugliness is mixed with modernity and luxury. Where rust is displayed on the background of glossiness. Where paupers sitting on the pavement are being passed by vigorous businessmen. This is Warszawa. The city I love.

Why is that so? You have to be aware that Warsaw was bombed by German bombers during The Second World War. After the war only the oldest part was rebuilt in the shape as it was before. The architecture of Old Town was known thank to paintings collected by the last king of Polish Kingdom. Yes... We were a kingdom years ago...

The rest of the city was rebuilt according to socialist realism. Heavy and ugly constructions were raised on the ashes of the past. More and more young people from the province were coming to Warszawa to rebuild it, to find job, to educate or to start a new life.

Nowadays you can have an impression that the city is still 'under construction'. Post soviet buildings are being erased from the city-scape and replaced by sky-scrapers or glass-metal constructions. People still move to Warsaw due to better job opportunities and education, so when you ask somebody 'where are you from' you shall not expect that s/he will say 'from here'.

You have to look at the city from the perspective of its history - that's for sure. Some districts are unique not only because you can find it beautiful. No, it's quite opposite. In example...  Old and ruined houses in Jewish Ghetto were witnesses of Jewish Raise during the war. Metal stripe built in the pavement is reminding that here were ghetto walls, which separated two different worlds from each other and now you can just cross it by one step. Just take a look...

One of the oldest tenement house near Grzybowski Square

26 sierpnia 2012

Geocaching, czyli zabawa w poszukiwaczy skarbów

Jest z tym trochę zabawy i ekscytacji, muszę przyznać -  uganianie się po lesie z GPS-em w nadziei na odnalezienie "skarbu". Kilka sekund na północ, potem druga współrzędna i gdzieś tu musi być skrzynka. Może pod tamtym drzewem, albo w tej skarpie. Geocaching - zabawa dla ludzi w każdym wieku, każdej płci, z każdego zakątka kuli ziemskiej. Dla tych, którzy nie boją się umazać w błocie albo podrapać w jeżynach. 



1 sierpnia 2012

Trzy kultury - jeden kraj

Pisałam ostatnio o tym, że społeczeństwo Malezji tworzą Chińczycy, Hindusi i Malezyjczycy. Wspomniałam też o tym, że rząd usiłuje wpoić tożsamość narodową nacjom nie-malajskim, bo naród musi przemawiać jednym głosem. Pomyślałam, że to niemożliwe, aby zrównać tak różne i odmienne kultury, bo chociaż każdy z nas rodzi się niczym tabula rasa, to nasz światopogląd wysysamy z mlekiem matki. Naszej kultury uczymy się od innych - nie jest ona zapisana w genach. Chyba właśnie dlaczego społeczeństwo Malezji nigdy nie będzie w homogeniczne, tak jak życzyłyby sobie władze państwa.

Jaya Petaling

30 lipca 2012

Komedia pomyłek, czyli witajcie w Malezji

Salamat datang! Witamy - krzyczą plakaty rozwieszone na terenie kampusu Limkokwing Univestity of Creative Technologies. Tu przez trzy tygodnie zgłębiam tajniki sukcesu jednego z Tygrysów Azjatyckich.

Petronas Towers

Malaysia Inc.
Cóż - premier Malezji bardzo ambitnie podszedł to kwestii rozwoju społeczno-ekonomicznego ustanawiając cele ujęte pod wspólną nazwą Vision 2020. Jednym z założeń jest osiągnięcie statusu kraju wysoko-rozwiniętego, który nie tylko posiada zaplecze produkcyjne i miano uprzemysłowionego. Malezja stawia na innowację, usługi wyższego rzędu. Ponadto kraj ma funkcjonować i być zarządzane jak przedsiębiorstwo, jak firma, która przynosi zyski - stąd właśnie nazwa Malaysia Icorporated. Dąży do tego aby stać się drugą Japonią. Jednym z kluczy do sukcesu ma być właśnie naśladowanie ścieżki rozwoju Kraju Kwitnącej Wiśni, zamiast zapatrywanie się na kraje Zachodu. Model ten jest zapewne bardziej ideologicznie zbliżony do mentalności Malezyjczyków. Czy na pewno? Wszak Japończycy znani są ze swej punktualności i rzetelności. No i tu zaczynają się schody...

22 kwietnia 2012

Skarpetki do japonek to nie obciach, czyli coś o ubiorze Hindusów

Karl Lagerlfeld skomentował kiedyś swoją kolekcję inspirowaną modą indyjską twierdząc, że Indie to jedyny kraj, gdzie nawet ubodzy ludzie wyglądają szykownie. I to prawda. Kobiety, bez względu na status czy przynależność do kasty noszą bajecznie kolorowe stroje. Mężczyźni zaś preferują klasykę - garniturowe spodnie w kant i koszula to standardowy strój męski, nawet na obszarach wiejskich.

Podczas gdy moda zachodnia wkrada się na ulice Nowego Dehli, w mniejszych miastach i wioskach tradycje w ubiorze są wiernie zachowane od stuleci. Stroje noszone przy pracach domowych są nie mniej szykowne niż te zakładane na specjalne okazje. Nie mogłam wyjść z podziwu, gdy tylko opuściłam teren lotniska w Dehli. Moja szyja obracała się o 180 stopni za każdym razem, gdy mijaliśmy pięknie ubrane kobiety idące poboczem. Cekiny i kamyczki haftowanych saree mieniły się w słońcu, a kolory migały w oknie auta jak w kalejdoskopie.

Saree w wersji wieczorowej

24 stycznia 2012

Indie od kuchni / Indian Cuisine

[scroll down for English]
Bogactwo smaków kuchni indyjskiej poznałam jeszcze w Danii, dzięki znajomym z Indii, którzy tu mieszkają. Oni zwykli mawiać, że kuchnia europejska jest pozbawiona smaku i z tęsknoty za domowymi potrawami brali się za gotowanie. Miałam też okazję skosztować indyjskiej kuchni w hinduskich restauracjach, ale zarówno na Nowej Zelandii, jak i tu, w Europie, potrawy te nie dorównywały jakości dań serwowanych w Indiach. 

Oczywisty jest fakt, że Indie to kraj ogromny i zróżnicowany etnicznie, a także kulturowo, dlatego tradycje kulinarne są także zróżnicowane. W tym poście postaram się przybliży kuchnię z regionu północno-zachodniego.

Pierwsze cztery dni naszego pobytu w Indiach spędziliśmy w wiosce położonej ok. 150 km na wschód od New Delhi - w rodzinnym domu naszego znajomego, który zaprosił nas na swój ślub. Rodzina Yasha jest tradycyjna pod każdym względem, dlatego w domu naszego przyjaciela nie jada się mięsa ani jaj, ani żadnej potrawy zawierającej składniki, które wymagałyby uśmiercenia zwierzęcia. Białko jest dostarczane organizmowi w postaci warzyw strączkowych i produktów mlecznych. Ciecierzyca i soczewica to podstawy tworzące prostą, smaczną i zdrową kuchnię. Węglowodanów dostarcza ryż oraz placuszki z mąki i wody - roti albo paratha. Roti są płaskie jak naleśniki, ale troszkę mniejsze. Nagarnia się nimi ryż i sosy, zatem zastępują one sztućce - w Indiach jada się rękami i nie jest to wcale takie łatwe dla kogoś, kto całe życie posługuje się nożem i widelcem. W restauracjach jako dodatek do potraw z ryżem podaje się też naan - to gruby, wydłużony płaski chlebek, który dobrze smakuje z roztopionym masłem i czosnkiem. Naan jest na tyle sycący, że na mniejszy apetyt może służyć jako potrawa sama w sobie.

Kucharz w domu Tyagich przygotowuje parathę /
The cook is frying paratha

27 października 2011

Julebryg! Piwo uważnie warzone, na święta!

Dziś będzie o piwie. Tym świątecznym, ale nie tylko. O tym, dlaczego ten z pozoru banalny trunek to nie tylko gorzkawy napój z bąbelkami i alkoholem. Bo piwo i jego warzenie ma długą tradycję. A w każdym kraju pielęgnuje się ją inaczej.

Kolekcja piwa w browarze Grenaa

J-dag
Pierwszy piątek listopada to zapewne ulubiony dzień niejednego wielbiciela złocistego trunku w Danii. 20:59:00 - ani sekundy wcześniej, ani milisekundy później. O tej godzinie Tuborg wprowadza do sprzedaży swoje świąteczne piwo - napój warzony ze starannie dobranych składników, ze zwiększoną zawartością słodu. Z tym wydarzeniem łączy się nie tylko celebrowanie napełnionych kufli. Koncern dba o swoich klientów i organizuje tego dnia uroczystą imprezę, którą uświetniają między innymi występy roznegliżowanych Śnieżynek.

16 października 2011

Skærbæk - mały azyl na prochach Wikingów

Powiedz mi co wiesz o miejscu, gdzie dorastałeś/aś. Znasz jego topografię na wskroś. Wiesz co nie co o historii, zwłaszcza jeśli nauczyciel tego przedmiotu w podstawówce przypomina Ci o tym na lekcji. Albo jak wyprowadzasz psa na spacer i mijasz pamiątkową płytę z inskrypcją. Daty wydłubane w granicie, znicze zapalane przez sąsiadkę, wspomnienia dziadków.

Moje dwie lokalne ojczyzny - Wawer i Grochów zioną historią z każdego kamienia. I nagle uświadomiłam sobie, że o moim "nowym domu" nie wiem praktycznie nic, oprócz tego, co mogę wydedukować rozglądając się po okolicy.

Dawno, dawno temu...
Et godt sted at bo - miejsce dobre do mieszkania, czytam...Skaerbaek to miejscowość licząca lekko ponad 2 tys mieszkańców. Tutaj także pielęgnuje się pamięć o dawnych czasach. Najwidoczniej ludzie lubią myśleć że ich domy wyrastają na ziemiach, po których wieki temu biegali rogaci Wikingowie i toporami wyznaczali granice swych osad. Kto przeżywał wycieczkę na Ostrów Tumski albo z zachwytem chłonął legendy o założycielach Państwa Polan, ten zrozumie. Później, gdzieś w wieku oświeconym pojawia się hrabia/król/szlachcic/książę, który stawia imponujący zamek fortecę i przyczynia się do rozwoju okolicy, za co zyskuje przydomek "budowniczy". Wszelkie zabiegi tego typu to jednak tylko przykrywka dla ekspansywnej polityki, bo apetyt na podboje sąsiednich terenów - w tym przypadku potężnej wyspy Fioni (dun. Fyn) - ma każdy, kto posiada przynajmniej cztery imiona i tytuł. Tej całej historii trzeba dodać jeszcze szczyptę dramatyzmu i wspomnieć o złym najeźdźcy - "wszędobylskich, agresywnych i niszczycielskich" Szwedach. Tak pokrótce należy przedstawić dzieje miasteczka, które w ubiegłym stuleciu przeszła ogromną transformację i na tym chcę się skupić.

Skærbæk Havn

16 maja 2011

Ciekawostki o Nowej Zelandii - od A do Z

Nowa Zelandia to kraj nieduży a tak różnorodny, że można by pisać o nim bez końca... W ramach podsumowania naszego pobytu na wyspie postanowiłam ująć ciekawostki, osobliwości i własne spostrzeżenia w alfabetyczną listę słów kluczowych charakteryzujących to miejsce.

A.
Atmosfera. Powietrze jest tutaj znacznie czystsze, ponieważ znajdujemy się na półkuli południowej. Tu zamieszkuje jedynie 10% całej ludności świata oraz znaczną powierzchnię zajmują oceany i morza, co skutkuje mniejszemu zapyleniu i zanieczyszczeniu atmosfery. Dzięki temu natężenie promieniowania UV jest znacznie silniejsze niż na półkuli północnej, zatem należy zwrócić szczególną uwagę na ochronę skóry.

27 marca 2011

Oposy - futrzasta "zmora" Nowozelandczyków

Zanim po raz pierwszy rozbiłam namiot na Nowej Zelandii, musiałam wiedzieć, z czym przyjdzie mi się zetknąć na łonie natury. Czy przypadkiem w parkach narodowych nie występują zwierzęta drapieżne, jadowite, lub... chociażby złośliwie podkradające się nocą do namiotu, aby pozbawić nas jedzenia. Odetchnęłam z wielką ulgą, na wieść, że jedynym dużym ssakiem, który wchodzi w interakcje z człowiekiem jest opos - torbacz z rodziny pałankowatych (brushtail possum, dziwacznie tłumaczony na polski jako pałatka kuzu). Z oposem pierwszy raz zetknęliśmy się na... asfalcie. A wszystko zaczęło się od futra.

Oposy sprowadzono na Nową Zelandię z Australii dla przemysłu futrzarskiego w XIX wieku. Bardzo szybko okazało się, że introdukcja tego ssaka przyniosła więcej strat niż zysków. Opos w znacznym stopniu naruszył ekosystem rodzimych gatunków ptaków. Otóż przysmakiem oposów są młode pędy drzew, które z kolei są naturalnym środowiskiem dla ptaków - często endemitów. Błyskawiczny rozrost populacji spowodowany brakiem naturalnych wrogów przyczynił się do degradacji drzew, takich jak buk południowy (występuje tylko na Półkuli Południowej). Ponadto oposy zaczęły wzbogacać swoją dietę w jaja. Problem zaczął dotykać nie tylko dzikich zwierząt zamieszkujących wspólną niszę ekologiczną. Okazało się, że oposy stanowią również zagrożenie dla zwierząt hodowlanych (owce, bydło) przenosząc choroby.

21 marca 2011

Ciekawostki o Nowej Zelandii - Owce

Pierwsze skojarzenie z Nową Zelandią, a dokładniej z Wyspą Południową, to owce. Wystarczy wyjechać z miasta by ujrzeć krajobraz usiany wełnianymi sylwetkami aż po horyzont.

owca


20 marca 2011

Przepowiednie "Księżycowego Dziadka"

Mieliśmy dzisiaj w Christchurch wstrząs o sile 5,1 - jak do tej pory to najsilniejszy od czasu ostatniej katastrofy. Byłoby to zupełnie normalne, gdybyśmy się go nie spodziewali.

Zacznę od tego kim jest "Księżycowy Dziadek", a raczej "The Moon Man", właściwie Ken Ring. To postać, która twierdzi, że przewidziała 2 poprzednie trzęsienia ziemi, które nawiedziły Christchurch. Ring swoje prognozy opiera na wiedzy astrologicznej - od kilku lat publikuje pogodowy almanach, określając daty anormalnych zjawisk pogodowych jak tornada, burze, etc.


Ken Ring (site: nzherald.co.nz)

Tuż po trzęsieniu z lutego Ring przewidział kolejne duże wstrząsy w dniach, gdy księżyc będzie miał duży wpływ na skorupę ziemską, czyli podczas perygeum, między 19 a 23 marca, a następne 15-17 kwietnia. Reakcja naukowców była oczywista. Co o trzęsieniach ziemi może wiedzieć były magik, który zaczynał swoją karierę od zabawiania dzieci za pomocą kapelusza i królika? Albo specjalizuje się w badaniu kociej psychiki na podstawie oględzin ich pazurów? Ludzie nauki wraz z całą aparaturą pomiarową i wzorami matematycznymi mogą jedynie snuć przypuszczenia, analizować dane statystyczne, badać linie uskoków. A tu zjawia się Ken Ring i podaje konkretne daty i sieje panikę. Media starały się uspokoić publikę wywiadami z "prawdziwymi naukowcami", podważając kompetencje Ringa.
Reakcja mieszkańców była oczywista. Większość po prostu zwiała z miasta wykorzystując ostatnie ciepłe dni lata na krótki urlop. Ci, którzy zostali, zaopatrzyli się w zapas wody, jedzenia i ciepłych ubrań. Z tego co wiem, każda rozsądna rodzina jest "przygotowana", to stało się wręcz naturalne, by tak postępować.

Jestem ciekawa, jak ludzie nauki skomentują dzisiejsze wydarzenie w kontekście wiarygodności metod Ringa. A może to był po prostu zbieg okoliczności? Może Moon Man miał szczęście? A może Ken Ring to pierwsza osoba na świecie, która potrafi przewidzieć trzęsienie ziemi? Byłam niedowiarkiem, uważałam, że to brednie, teraz nie wiem co myśleć. Wiem, że ciężko będzie mi zasnąć dzisiaj, jutro i pojutrze, a może i do 5 kwietnia, bo to dzień mojego powrotu do Europy. A potem nie będę spać ze zmartwienia o Łukasza, który zostanie 2 tygodnie dłużej. Jeszcze tylko miesiąc... Cóż, bez wątpienia były to najbardziej ekscytujące wakacje mojego życia.

13 marca 2011

Miejsca idealne

Nadeszła pora wygrzać kości. Przyszedł czas rozpieścić ciało dłońmi masażysty/tki, parą buchającą  znad rozgrzanych kamieni prywatnej sauny. Ale najpierw wziąć prysznic jak "cywilizowani" i założyć czyste ubranie, wyczesać trawę z włosów - w końcu SPA zobowiązuje. Dwupokojowy apartament w pakiecie "Pamper" dla dwojga to luksus, pomijając założenie, iż po 3 nocach spania byle gdzie nasze wymagania nie będą zbyt wygórowane. Własna wanna z "bąblami" była zaskoczeniem, ale nie po to przyjechaliśmy do Hanmer Springs, by delektować się hotelowym wnętrzem. Wszak czekał nas masaż, sauna i dwa dni korzystania z basenów i gorących źródeł kompleksu rekreacyjnego. Ubrani w białe szlafroczki i puchate kapcie poddaliśmy nasze ciała zabiegom relaksacyjnym.

Trudno jest mi nie ulegać pokusie porównywania różnych miejsc. Człowiek, który raz już coś ciekawego widział i doświadczył, staje się bardziej wybredny wobec tego, co spotyka go później. I tak dla podsumowania powiem, że warto do Hanmer Springs pojechać, żeby urozmaicić sobie czas. Jednak jeśli spytacie mnie o szczegóły, odpowiem: najlepsze masaże robią w Tajlandii, nawet jeśli leżysz na podłodze a obok za kotarą stękają jeszcze inni goście; gorących źródeł szukajcie na Islandii, i to nie w osławionej Blue Lagoon, lecz w kameralnym Mývatnn. Sauna... już szperam w pamięci - to Taunus Therme w miasteczku Bad Homburg (Hesja, Niemcy) za ogromny wybór rodzajów saun i ten niemiecki obyczaj świecenia gołym tyłkiem bez krępacji. "Do wód" tylko do Krynicy Górskiej na Zubera. A jeśli zaś chodzi o park wodny, to Siam Park na Teneryfie i kropka.

Nie, ja nie marudzę. Ja po prostu wiem, że miejsca idealne, to te których jeszcze nie odwiedziłam albo te, które pielęgnuję w pamięci, bo przywołują uśmiech na twarzy. Kiedyś pomyślę o Hanmer Springs i przypomnę sobie jak dobrze było zrelaksować się po wydarzeniach z 22 lutego; o białych szlafrokach i pachnącym maśle do ciała, o ciepłej wodzie w basenie i wspomnę też smak frytek z wilca ziemniaczanego (kumara). I znowu się uśmiechnę.

Do wód!